23

Transkrypcja rozmowy: adwokat Susan Peires i Francois du Toit

Środa, 24 grudnia, 1604 Huguenot Chambers, 40 Queen Victoria Street, Kapsztad

FdT: Ouma Hettie pozwoliła sobie na kilka kreatywnych posunięć w księgach rachunkowych plantacji, kiedy Pa zakuwał na studiach i tego roku, kiedy odbywał służbę wojskową. W dniu, w którym ją ukończył, ouma Hettie wręczyła mu prezent – bilet lotniczy do Europy i trochę pieniędzy.

Żałuję, że nie znałem ojca z czasów, kiedy był młody. Albo że po prostu nie wiedziałem o nim więcej.

W albumach ze zdjęciami z naszej winnicy nie ma praktycznie żadnych fotografii z czasów studenckich ojca. Nigdy o tym nie rozmawiał; można było odnieść wrażenie, że student Guillaume du Toit nigdy nie istniał, poza dyplomem ukończenia studiów, który ostatecznie oprawił w ramkę i zawiesił na ścianie w piwnicy z winami. Zrobił to, mając czterdzieści cztery lata – dwie dekady po ukończeniu studiów.

Zastanawiam się, czy ojciec był szczęśliwym studentem. Ciekawi mnie, czy kiedykolwiek się śmiał albo opowiadał jakieś głupstwa, czy imprezował, umawiał się z dziewczynami na randki, czy się bawił. Jak może myśleć o dobrej zabawie ktoś, kogo nienawidzi i odrzuca własny ojciec, ktoś, kto wie, że jego własna matka musiała posunąć się do okropnego szantażu, by on mógł pójść na studia? Jak masz cieszyć się studenckim życiem, jeśli twoją pasją jest produkowanie wina, zdobywasz wiedzę, jak to się robi, ale być może nigdy nie będzie ci dane się tym zająć, ponieważ twój ojciec zamierza uparcie trzymać się rodzinnej plantacji aż do dnia swojej śmierci?

Jako dziecko byłem zbyt głupi, żeby naprawdę poznać swojego ojca. Był po prostu tym, kim był. Moim ojcem. A w tamtych czasach Pa pracował w spółdzielni KWV w godzinach jej urzędowania. Sporo podróżował, więc rzadko go widywałem. Trudno było wtedy stworzyć sobie porządne wyobrażenie o jego charakterze. Ale gdy miałem prawie 20 lat, kiedy on w końcu dostał winnicę, kiedy już jako dorosły zacząłem po raz pierwszy postrzegać go jako osobę… Spokojny mężczyzna. Odpowiedzialny, sprawiedliwy, opanowany. Może nawet nieco zbyt opanowany. Z niewiadomych powodów niezwykle milczący. Nie był całkiem ponury, miał sarkastyczne poczucie humoru, ale chyba nigdy nie słyszałem, by ojciec roześmiał się naprawdę spontanicznie.

Często się zastanawiałem, czy od zawsze taki był. To była jego prawdziwa natura? Czy może takim uczyniło go życie? Nadal wierzę, że powodem ku temu stało się jego życie. Kiedy się uśmiechał, na jego twarzy pojawiała się… coś jakby nostalgia lub tęsknota, jakby w tamtej chwili myślał o tym, że wszystko mogło potoczyć się inaczej. Że on mógł być inny.

Jednak życie okrutnie potraktowało ojca.

Najpierw był oupa Jean. A potem pojawił się jego pierwszy syn, Paul.