Tempo opowieści Francoisa du Toit przyśpieszyło. Słowa płynęły z jego ust, emocje przemykały po jego twarzy niczym cienie chmur, jego dłonie i ciało również były pełne wyrazu. Zdarzało się, że wstawał i spacerował po gabinecie. Chwilami siedział nieruchomo ze wzrokiem wbitym w jakiś odległy punkt, snując wspomnienia.
Pierwszy skandal, w który zamieszany był jego brat Paul, wybuchł, kiedy miał on szesnaście lat i uczęszczał do dziesiątej klasy w gimnazjum Paula Roosa. Ma Helena otrzymała telefon od dyrektora; chciał rozmawiać z obojgiem rodziców. Tak, to pilna sprawa; nie chciał rozmawiać na ten temat przez telefon.
Guillaume i Helena pojechali tam od razu. Po drodze zastanawiali się, o co może chodzić. Paul nie jest najlepszym uczniem, pewnie, ale jakoś sobie radzi. Cóż więc mogło się stać?
Dyrektor zaprosił ich do swojego gabinetu. Mówił ściszonym głosem i unikał ich spojrzenia, był wyraźnie zakłopotany. Doszło do incydentu. Młoda nauczycielka, która uczyła geografii, atrakcyjna kobieta… Paul zaczekał, aż reszta uczniów opuści klasę, podszedł do niej i złożył jej nieprzyzwoitą propozycję. Nou ja, czasami chłopcy w tym wieku… nie zawsze wiedzą, jakie zachowania są akceptowalne, a jakie nie: buzują w nich hormony, rozmawiają o różnych rzeczach podczas przerw. To była szkoła dla chłopców, Paul nie miał sióstr i stało się to… Nauczycielka była okropnie zdenerwowana, zwłaszcza sposobem, w jaki odezwał się do niej, a który ona uznała za „niezwykle wulgarny i arogancki”.
– Jaką propozycję złożył Paul? – spytała Helena.
– Nieprzyzwoitą.
– To już ustaliliśmy. Chcę wiedzieć, jakich dokładnie słów użył – naciskała Helena, kiedy Guillaume położył dłoń na jej ramieniu w uspokajającym geście, który ona zignorowała.
Wydawało się, że dyrektor skurczył się w swoim fotelu, opierając się przed powtórzeniem tego, co mu doniesiono.
– Heleno… – błagał Guillaume.
– Nie – upierała się. – Nie mogę z nim porozmawiać, dopóki się nie dowiem, co takiego powiedział.
Dyrektor zebrał się na odwagę i poważnym tonem oznajmił:
– Paul podobno oświadczył, że słyszał, że ona jest aktywna seksualnie na uniwersytecie i że chciałby uprawiać z nią seks.
– Takich słów dokładnie użył? – spytała Helena z niedowierzaniem. – To były te „niezwykle wulgarne i aroganckie słowa”?
– Nie, nie do końca.
– Heleno. – Guillaume tym razem wypowiedział jej imię głośniej i o wiele bardziej stanowczo.
Helena wstała.
– Jeśli nie może pan dokładnie przekazać mi tego, co powiedziało moje dziecko, pójdę do nauczycielki i samą ją o to spytam.
– Powiedział, że podobno pieprzy się z wszystkimi na uniwersytecie i że on chce ją zerżnąć… – Dyrektor z trudnością tłumił w sobie odrazę. – Oznajmił, że chce ją zerżnąć w…
– No? – Guillaume jedynie westchnął.
– Nie powiem tego w pani obecności.
– Niech pan to powie mojemu mężowi – rzuciła i wypadła z gabinetu jak burza.
Kiedy Guillaume wyszedł później sam, czekała na niego przy samochodzie.
– No? O co chodzi? – spytała.
– W odbyt – wyjaśnił jej mąż.
Z jej ust wyrwał się przedziwny jęk.
Porozmawiali z Paulem tego samego popołudnia. Twierdził, że nauczycielka kłamie. To ona powiedziała mu, jak chce, żeby ją zerżnął. Bezceremonialnie użył tego słowa przed rodzicami, jakby był to symbol jakiegoś statusu.
Wtedy po raz pierwszy oboje rodzice zrozumieli, że ich syn ma poważny problem. Zachowali spokój i zagrozili, że zadzwonią do nauczycielki. Rzucił kpiąco, nie okazując skrupułów:
– Wszyscy wiedzą, że to dziwka.
Helena nalegała, żeby przeprosił tę kobietę. Paul odmówił. Zagroziła, że zakażą mu udziału we wszelkich zajęciach sportowych. Odpowiedział, że nie są w stanie zabronić mu grać w rugby.
Guillaume oznajmił, że owszem, mogą. Wystarczy jeden telefon do dyrektora szkoły.
Paul wrzeszczał na nich i nazwał ich pieprzonymi idiotami. Siedzieli w salonie posiadłości Klein Zegen, zszokowani i przytłoczeni wydarzeniami tego dnia i szaloną tyradą syna. Mieli wrażenie, że stoi przed nimi ktoś obcy i z kompletną arogancją przygląda się temu, jak milczą w osłupieniu.
Guillaume otrząsnął się z szoku jako pierwszy. Wstał i podszedł do telefonu.
– Zadzwonię w takim razie do dyrektora.
– Dobra, przeproszę tę sukę. – Paul splunął i wybiegł.
Helena jeszcze tego samego wieczoru pojechała do nauczycielki. Młoda kobieta była naprawdę wstrząśnięta. Opowiedziała Helenie o innych niepokojących zachowaniach – manipulacjach, kłamstwach i oszukiwaniu podczas sprawdzianów. Powiedziała, że jest jej niezwykle ciężko, ponieważ to jej pierwsza posada nauczyciela i nie chciała robić zamieszania tak szybko. Do tego dochodził jeszcze status Paula jako idola sportowego w szkole dla chłopców, gdzie taki nacisk kładziono na osiągnięcia sportowe. Była jednak pewna, że coś jest nie tak z tym chłopcem.
Helena zadzwoniła do przyjaciela i kolegi z wydziału psychologii na uniwersytecie. Następnego ranka poszła z Guillaume’em porozmawiać z nim. Zgodził się przyjąć Paula. Ponownie musieli zagrozić, że zakażą mu udziału w zajęciach sportowych, i dopiero wtedy udał się na to spotkanie.
Profesor psychologii spędził z Paulem pięć godzin, odbywając z nim cztery osobne sesje. Następnie przekazał rodzicom swój raport. Podczas tamtej rozmowy po raz pierwszy padło słowo „psychopata”.