Grudzień 2002 był dla Heleny du Toit początkiem dziewięciu lat piekła.
Tego miesiąca ziściła się jej najgorsza obawa: jej pierworodny syn był bardzo chory. Po incydencie z nauczycielką łudziła się, że zaburzenia społeczne Paula nie są aż tak poważne. Psycholodzy wyjaśnili jej, że istnieją psychopaci, którzy mogą funkcjonować w społeczeństwie, których objawy chorobowe nie są tak bardzo destruktywne, i że przy zapewnionym właściwym nadzorze mogą prowadzić względnie nieszkodliwe życie.
Jednak incydent z dziećmi robotnika był dla niej ostatecznym ciosem.
Początkowo nic nie powiedziała swojemu mężowi. Najpierw załatwiła terapię dla małego Abiego i małej Mirandy i osobiście przeprosiła ich rodziców. Następnie, z charakterystycznym dla niej zawzięciem, konsultowała się z ekspertami i studiowała literaturę na ten temat, aż sama zyskała całkowitą pewność, że żadna terapia ani leczenie farmakologiczne niczego nie zmienią. Psychopaci są nieuleczalni.
Przez długi czas trapiła się tym, jak ma postąpić w tej sytuacji. Po siedmiu latach ciężkiej harówki Guillaume miał właśnie zacząć samodzielnie produkować pierwsze wysokiej jakości wino Klein Zegen. Miał do spłacenia ogromny kredyt. Założenie nowych winnic z gatunkami winogron cabernet sauvignon, merlot, petit verdot, malbec oraz cabernet franc było długim i kosztownym procesem; nowa piwnica na wina pochłonęła więcej środków, niż się spodziewali.
Kolejne trzy do pięciu lat były kluczowe dla ich przyszłości. Wino trzeba było wyprodukować, zabutelkować, rozreklamować oraz zająć się jego dystrybucją na rynku lokalnym i międzynarodowym. Guillaume miał pełne ręce roboty; to ona musiała wziąć na swoje barki stan syna.
Dopiero w styczniu 2003, kiedy opracowała już plan działania, zasiadła do rozmowy z mężem i powiadomiła go o tym, co się stało. Płakali razem, a potem wyjaśniła mu, co zamierza zrobić. Później tłumaczy wszystko swojemu młodszemu synowi, Francoisowi. Matka poprosiła w końcu Paula, by do nich dołączył.
– Nic nie poradzisz na to, że taki jesteś – powiedziała do swojego starszego syna. – Twój mózg funkcjonuje po prostu inaczej; nie potrafisz odczuwać skruchy ani współczucia. Lekarze twierdzą, że to wada wrodzona i że już zawsze będziesz taki. Kochamy cię, chociaż nigdy nie zrozumiesz, co to oznacza. Stanowisz jednak zagrożenie dla wszystkich. Jesteś zdolny do naprawdę okrutnych rzeczy i jako rodzice mamy obowiązek zrobić, co w naszej mocy, aby cię od tego powstrzymać. Psychopaci nie reagują na system kar, ale istnieje jedna forma terapii, która przynosi pozytywne rezultaty: nagroda. Tak więc od dzisiaj masz zakaz na wszystko. Dosłownie wszystko. Ale każdego tygodnia, kiedy nie wyrządzisz nikomu krzywdy, będziemy cię nagradzać: będziesz mógł grać w rugby; będziesz mógł pójść do szkoły; będziesz mógł stać się częścią tej rodziny i tego gospodarstwa.
Wyjaśniła mu zasady i warunki. Na zewnątrz prezentowała się jako pewna siebie osoba, ale od środka przepełniały ją ogromny strach i słabnąca nadzieja.
Ponieważ wszystko, co usłyszała i co przeczytała na ten temat, wielokrotnie podkreślało jedną rzecz: Paul był niczym bomba z opóźnionym zapłonem. Pytanie tylko brzmiało, kiedy wybuchnie.