Spec od komputerów nie odnalazł numeru telefonu menadżera banku.
– Ściągnęliśmy wyniki dla ostatnich dwunastu miesięcy – wyjaśnił Griesselowi. – Kiedy wykonano tamten telefon?
– W maju tego roku – odparł Griessel. – Ósmego.
– Jesteś tego pewny?
– Tak.
– W takim razie nie dzwonił ze swojego telefonu komórkowego.
– Dzięki – powiedział Griessel. Chciał podzielić się tą informacją z Vaughnem i, jak to się często zdarza, właśnie w tej chwili zadzwonił jego telefon i był to Cupido.
– Wydaje mi się, że Ernst Richter miał jeszcze jeden telefon komórkowy – oznajmił Griessel, odbierając połączenie.
Cupido milczał dłuższą chwilę, zanim się odezwał.
– Świetnie, Benna, ale mamy inny problem. Właśnie dzwoniła do mnie major Mbali. Rzecz w tym, że dziennikarz z „The Son” zadzwonił właśnie do Cloetego i spytał, czy w środę wieczorem brałeś udział w bójce. Cloete odpowiedział, że oczywiście, że nie, bo pracowałeś wtedy nad sprawą Richtera. Na to facet z „The Son” pyta, skąd w takim razie wziął się ten siniak na twoim policzku. Bo dotarła do nich wiadomość, że…
Griessel się nie odezwał; dotknął tylko obolałego miejsca z siniakiem, kiedy wychodził z pomieszczenia informatyków i kierował się do swojego biura.
– Jesteś tam, Benna?
– Tak.
– Cloete przekazał mu, że nie komentujemy tak osobistych spraw, po czym poszedł porozmawiać z Mbali, a ona zadzwoniła do mnie. Chciała się upewnić, że tamtego wieczora byliśmy razem.
Benny dostrzegł Mbali Kaleni przy drzwiach swojego gabinetu.
– Fok – zaklął mimowolnie i się zatrzymał.
– Też tak sądzę, Benna. Trzymaj się naszej wersji. Ludzie z tej knajpy Fireman’s zarzekali się, że nic nie powiedzą, ale teraz chciałbym się dowiedzieć, czy ten ou, któremu wyklepałeś michę…
– Nie wyklepałem mu michy.
– W porządku. Ale jakie są szanse, że on nagle wyskoczy nie wiadomo skąd?
– Nie wiem. A Mbali czeka na mnie pod drzwiami mojego pokoju.
– Trzymaj się naszej wersji wydarzeń, Benna.
– Tak zrobię.
– W porządku. Dobra, a skąd wiemy, że Richter miał inny telefon?
Z major Mbali Kaleni łączyła go dziwna relacja.
Griessel był jej mentorem, kiedy jeszcze pracował w oddziale prowincji, a ona była inspektorem na posterunku w Bellville. Było to tuż po tym, jak przestał pić. Znała go tylko trzeźwego i z czasów jego abstynencji, ale pewnie powiedziano jej o jego dawnym problemie z alkoholem.
Potem, trzy lata temu, postrzelono ją podczas porwania młodej turystki amerykańskiej, a on jako pierwszy dotarł na miejsce zdarzenia. Przysięgała potem, że Griessel ocalił jej życie.
Od tamtej pory w jej oczach był idealny. Czuł się przez to niezręcznie, bo nieraz zdarzyło mu się kogoś zawieść. Lubił jednak ten szacunek i łączącą ich relację, ponieważ podziwiał tę kobietę. Symbolizowała wszystkie cechy, które powinien posiadać członek policji. Była inteligentna i sprawiedliwa, kierowała się zasadami. Pomimo jej nieco dziwacznej osobowości i obsesji na punkcie jedzenia, awansowała w niemal całkowicie męskim świecie Jednostki do spraw Ciężkich Przestępstw – a był to nie lada wyczyn. A poza tym ją lubił. W tej niezdarnej czasami i mówiącej bez ogródek kobiecie dostrzegał też oznaki kruchości i braku pewności siebie.
Nie chciał, by się dowiedziała, jakim naprawdę jest słabeuszem.
– Witaj, Benny. – Widział, że słowa te nie przyszły jej łatwo.
– Pani major – powitał ją w odpowiedzi.
– Możemy porozmawiać w twoim biurze?
– Nie ma sprawy.
Przepuścił ją w drzwiach, zachowując bezpieczną odległość, bo wiedział, że miętówki działają tylko do pewnego momentu. Chciał zamknąć drzwi, ale zorientował się, że wyglądałoby to nienaturalnie.
– Benny, właśnie mnie poinformowano, że krążą jakieś złośliwe plotki na temat tego, skąd masz tego siniaka. Media znów chcą nam dowalić, ale wiedz, że nie zamierzam tego tolerować. Nasza praca jest już wystarczająco trudna.
Jej słowa sprawiły, że prawda zaczęła uwierać go w klatce piersiowej. Chciał powiedzieć jej o wszystkim, bo jeśli dowie się o tym w jakikolwiek inny sposób, szkody, jakie poniesie ona i ich relacje, będą o wiele większe. Powstrzymywało go przed tym jedynie to, że wyznając jej teraz prawdę, obciążyłby również Cupida.
– Jakie pogłoski? – spytał, słysząc poczucie winy w swoim głosie.
– Głupie pogłoski, którymi nie musisz się martwić. Chciałam cię tylko o tym poinformować.
– Dziękuję, pani major.
Dostrzegł jej znużenie oraz to, że schudła. Efekty diety czy tak odbijała się na niej praca?
– Nie ma za co. – Podeszła do drzwi, a on odsunął się, by nie daj Boże go nie poczuła.
– Myślę, że Richter miał drugi telefon komórkowy – powiedział, by przerwać ciszę i zmienić temat.
– Tak?
– Ja… – Pożałował szybko swoich słów, bo teraz będzie musiał jej to wyjaśnić, potem ona go pochwali, co nie będzie mu się wydawało ani trochę właściwe. – Razem z Willemem zestawiliśmy billingi jego komórki z numerem menadżera oddziału regionalnego banku, czyli tego gościa, którego chciał szantażować. Richter nie zadzwonił z komórki, której używał zazwyczaj. Możliwe więc, że istnieje jakaś inna.
– Świetnie, Benny. To całkiem możliwe. Jeśli ktokolwiek miałby rozwiązać tę sprawę, to właśnie ty.
Cupido siedział z Kostkiem Boshigo, który pracował na swoim laptopie, usiłując skonwertować do Excela pliki CSV z wyciągami z kont Richtera, przesyłane przez banki.
– Nie żyjemy w epoce kamienia łupanego, nè, Cupido – powiedział. – Zrobienie tego ręcznie zajmie cały tydzień.
– A w ten sposób?
– Dzień lub dwa.
Nie dysponował „jednym dniem ani dwoma”, ale co mógł na to poradzić. Przez szklane ściany gabinetu Desiree Coetzee przyglądał się teraz personelowi Alibi z parteru.
Desiree, która weszła właśnie do budynku, miała na sobie letnią, białą sukienkę. Pięknie wyglądała; puls Cupida przyśpieszył. Podchodziła do pracowników, rozmawiała z niektórymi, przystawała na chwilę w innych miejscach. Poruszała swoimi delikatnymi dłońmi w wyjątkowy sposób – były to nieznaczne, precyzyjne ruchy, dla niego urzekające.
W jej postawie wyczuwało się jednak pewną rezerwę. Kiedy podeszła do schodów i znalazła się bliżej niego, dostrzegł wyraz jej twarzy: uśmiech był napięty i wymuszony.
Nie przynosiła personelowi dobrych wiadomości.
Zobaczył, że zatrzymała się nagle u dołu schodów i obróciła głowę w lewo. Ktoś ją zawołał. Podążył za jej spojrzeniem. Zbliżał się do niej Ricky-Triki Grobler.
Cupido nie wiedział, że programista jest dzisiaj w biurze.
Grobler wyglądał na zdenerwowanego, a na jego twarzy malowało się napięcie. Zanim dotarł do Coetzee, zerknął ukradkiem w kierunku Cupida, a potem szybko odwrócił głowę. Powiedział coś, na co Desiree zareagowała kojącym gestem.
Grobler mówił z ożywieniem.
Desiree skinęła głową. Pocieszająco położyła dłoń na jego ramieniu. Spojrzał na nią z wdzięcznością, a Cupido dostrzegł, że łączyła ich jakaś relacja. Poczuł, że narasta w nim zazdrość, i wiedział, że nie jest to najlepszy moment ku temu. Nie mógł sobie pozwolić na okazanie takich emocji ze względów zawodowych i osobistych.
Desiree Coetzee mówiła, a Grobler potakiwał jedynie skinieniami głowy. Ponownie dotknęła jego ramienia, jakby chciała go do czegoś zachęcić. Następnie obróciła się i kiedy zaczęła wchodzić po schodach, zauważyła Cupida. Spojrzała mu prosto w oczy, ale nie potrafił wyczytać kompletnie niczego w wyrazie jej twarzy.
Otworzył jej drzwi.
– Zamykają nas. – Tak brzmiały jej pierwsze słowa. Opadły jej ramiona, z trudem tłumiła łzy.
Chciał zbliżyć się do niej i ją pocieszyć, mimo tego, co zobaczył przed chwilą. Musiała wyczuć jego pragnienie, bo wyprostowała ramiona i szybko obeszła go, kierując się do swojego biurka.
– Zwołuję wszystkich, łącznie z personelem z nocnej zmiany. Muszę im to przekazać.
Kostek podniósł wzrok i zaczął jej się przyglądać. Cupido wiedział, że tamten ma oko na piękne kobiety. Ale nie powinien wyskakiwać teraz ze swoimi sztuczkami, Desiree była w delikatnym stanie.
Przedstawił Boshiga oficjalnie, dodając:
– Kostek jest tutaj, by przyjrzeć się rachunkom firmy.
Przywitała się z nim i usiadła powoli, jakby jakaś ogromna siła przyciskała ją do fotela.
– Vernon, dyrektor finansowy, będzie tu za kilka minut.
– Kiedy musicie zamknąć firmę? – spytał Cupido.
– To potrwa z miesiąc lub dwa. Wiąże się to z wieloma konsekwencjami prawnymi. Ale chcą, żebyśmy wyłączyli usługi jeszcze przed Bożym Narodzeniem.
– Przykro mi – odparł.
Nie odpowiedziała, odsunęła sobie tylko włosy z twarzy.
– Widzę, że jest tutaj Rick Grobler – stwierdził Cupido.
– Tak. Chce dojść do tego, kto upublicznił bazę klientów. Chce się dowiedzieć, kto stoi za użytkownikiem KoniecZAlibi.
– A jak zamierza to zrobić?
– Rick świetnie sobie radzi z tego typu sprawami. Podjął już pewne działania w tym kierunku. Namierzy go dzięki logom.
– W jakim celu?
– Chce oczyścić swoje imię w waszych oczach – wyjaśniła, jakby to wszystko zaczęło już ją przytłaczać. – Zbadał już tę sprawę. Doszło do przestępstwa. To kradzież danych. Dziwi się, dlaczego nie przejmujecie się tym bardziej.