Transkrypcja rozmowy: adwokat Susan Peires i Francois du Toit
Środa, 24 grudnia, 1604 Huguenot Chambers,
40 Queen Victoria Street, Kapsztad
FdT: W tym okresie zaraz po śmierci Pa… Oom Dietrich Venske – nie wiem, co byśmy zrobili bez niego. Ogromnie nas wspierał. Zaoferował, że kupi całe nasze zbiory po bardzo dobrej cenie.
Ale nic jednak nigdy nie jest takie proste. Tamten rok… 2012 był wyjątkowo dobrym rocznikiem; cały przemysł winiarski był tym podekscytowany, panowała wtedy wprost idealna pogoda. Był to wymarzony rok dla winiarzy. Pokusa była zbyt wielka, by zebrać te winogrona i wykonać plan. Myślałem o tym, żeby pożyczyć pieniądze, żeby zrobić wszystko, by tylko te zbiory znalazły się w butelkach.
Nie mogłem zrobić tego w Klein Zegen, piwnica, którą lata wcześniej wybudował ojciec, nie zapewniała przyzwoitych warunków pracy. Musiałbym najpierw ją odnowić. Musiałbym kupić nowe kadzie, sprawdzić, czy udałoby się zdobyć używane. Miałem oryginalny pomysł na kupaż Bordeaux, około 50 procent cabernet sauvignon, 40 procent merlota, a resztę stanowiłyby petit verdot, malbec i cabernet franc. Mieliśmy wszystkie gatunki winogron potrzebne do tego.
Postanowiłem, że jednak tego nie zrobię i że muszę postąpić właściwie. Muszę sprzedać zbiory oomowi Dietrichowi. Przyjdą jeszcze inne dobre roczniki, muszę myśleć długofalowo. A poza tym chcieliśmy wykorzystać pieniądze od ooma Dietricha na otwarcie restauracji San. Chcieliśmy przerobić w tym celu mały domek oumy Hettie: nic wielkiego, może jakieś dziesięć stolików, bistro z tradycyjną kuchnią francuską.
Zrobiliśmy stosowne obliczenia. Jeśli i jej udałoby się wygenerować jakiś dochód, istniała szansa, że to wszystko by zadziałało.
Tak czy owak, mieliśmy już ubić interes z oomem Dietrichem. Wtedy w winnicy pojawił się pewien mężczyzna z niezwykle kuszącą ofertą.