Transkrypcja rozmowy: adwokat Susan Peires i Francois du Toit
Środa, 24 grudnia, 1604 Huguenot Chambers,
40 Queen Victoria Street, Kapsztad
FdT: Moje biuro na terenie winnicy znajduje się w starym magazynie na wino. Pa podzielił ten budynek na biuro, łazienkę i składzik. W składziku trzymamy wiele towarów dla robotników: cukier, mąkę, konserwy i tego typu rzeczy. Ma przyjechała do nas, bo sześć tygodni wcześniej urodził się mój syn, Guillaume, i ona pomagała San. Pewnie przyszła po coś, bo widziałem, jak stamtąd odchodzi.
Odprowadziłem Richtera do samochodu. Wróciłem potem do biura, żeby się uspokoić, zanim pójdę do domu. Wyglądałem przez okno, nadal zdenerwowany całym tym zajściem. Moje okno było na wpół otwarte, pod kątem mniej więcej 45 stopni, więc mogłem zobaczyć w nim odbicie kogoś, kto wychodziłby z magazynu. I w tym momencie wyszła stamtąd Ma, niosąc jakieś rzeczy w rękach. Ale rzecz w tym, że wychodząc stamtąd, spojrzała najpierw w kierunku biura. Sam nie wiem. Wyglądało to, jakby się bała, że ją zauważę.
SP: Byłaby w stanie usłyszeć tam, o czym rozmawialiście?
FdT: Sam się nad tym zastanawiałem. Włączyłem więc radio w biurze, mniej więcej tak głośno, jak mogła przebiegać rozmowa, a następnie poszedłem do magazynu i stałem tam przez chwilę, nasłuchując. To całkiem możliwe. Zdecydowanie mogła słyszeć tamtą rozmowę. Ja… Nie pamiętam, jak głośno rozmawialiśmy. Byłem zdenerwowany i mogłem mówić podniesionym głosem.
SP: Panie du Toit, czy chce pan powiedzieć, że pańska matka mogła mieć coś wspólnego ze śmiercią Ernsta Richtera?
FdT: Wiem, wiem… Proszę posłuchać, w domu czeka na mnie policja. Popełniłem przestępstwo; brałem udział w nielegalnym handlu międzynarodowym. To z pewnością się wyda. Potrzebuję prawnika. Ale jeśli oni… Jeśli moja matka coś zrobiła…
SP: W jaki sposób policja powiązała pana z Ernstem Richterem?
FdT: Nie mam bladego pojęcia. Dzisiaj rano pojechałem do Agrimark. Kiedy tam dotarłem, San zadzwoniła do mnie i powiedziała, że w domu jest cały oddział policji i że mnie szukają. Dodała też, że jeden z nich jest z Sokołów i że przyjechali w sprawie Ernsta Richtera.
SP: Jak mogą połączyć pana z Richterem?
FdT: Nie wiem. W ten nasz interes winiarski byli też wmieszani inni ludzie. Nie znam nikogo z nich. To jedyne, co przychodzi mi do głowy.
SP: Pana matka z pewnością nie byłaby w stanie… Naprawdę uważa pan, że mogłaby…?
FdT: Moja matka… Pamięta pani historię oupy Pierre’a i systemu dop? Pamięta pani, jak moja matka poradziła sobie z psychopatią Paula? Moja matka jest człowiekiem czynu; ona jest… Z nią się nie zadziera. I jak można ją za to winić, kiedy życie traktowało ją i jej rodzinę tak okrutnie i może dlatego w końcu oznajmiła: „Dosyć. Nie wsadzicie mojego kolejnego syna do więzienia, nie zniszczycie również i życia mojego wnuka”. Dlatego opowiedziałem pani wszystko od samego początku, od oupy Jeana, by zrozumiała pani całą historię, która za tym stoi. Tak, by mogła pani… Sam nie wiem. Chyba szukam okoliczności łagodzących dla siebie i dla mojej matki.
SP: Jak miałaby się dowiedzieć o tym interesie z francuskim winem?
FdT: Nie wiem. Pewnie zastanawiała się, jak zaczynałem swój biznes. Raz czy dwa razy zagadywała, że chętnie by się tego dowiedziała, ale odpowiedziałem tylko, że to wszystko dzięki rocznikowi 2012. Uznałem wtedy, że mi uwierzyła.