Piętro zajmowane przez centrum operacyjne ogarnęła pełna napięcia cisza. Na dużych płaskich monitorach, zwisających z pomostów na drugim piętrze, wyświetlano wiele transmisji jednocześnie. Drony filmowały przechowalnie z lotu ptaka, a kamery zamontowane na hełmach członków grup uderzeniowych rejestrowały obraz z perspektywy ziemi. Identyczne materiały wyświetlano w centrum operacyjnym Białego Domu.
Na piętrze słychać było jedynie dźwięki dochodzące z głośników: bezcielesne głosy, które należały do dowódcy operacji, siedzącego przy najpotężniejszej stacji roboczej w centrum operacyjnym, oraz dowódców grup uderzeniowych w Las Vegas, Dallas i Des Moines.
– Rygiel Cztery, tu centrum dowodzenia. Czy mnie słyszysz, odbiór?
– Centrum dowodzenia, tu Rygiel Cztery. Potwierdzam, odbiór.
– Przyjąłem, Rygiel Cztery. Bądźcie w pogotowiu. Odbiór.
– Przyjąłem, centrum dowodzenia. Rygiel Cztery oczekuje na rozkaz. Odbiór.
Podobna wymiana powtórzyła się dwukrotnie, gdy centrum łączyło się z dowódcami pozostałych grup, by sprawdzić, czy są na miejscu i mogą przystąpić do akcji.
– Komin, tu centrum dowodzenia. Wszystkie grupy są na miejscu, gotowe do rozpoczęcia operacji. Odbiór.
Nastąpiła krótka przerwa, po której w głośnikach centrum operacyjnego rozległ się głos generała Johnsona, łączącego się z Białego Domu:
– Centrum dowodzenia, tu Komin. Możecie zaczynać. Powtarzam, centrum dowodzenia może zaczynać, odbiór.
– Zrozumiałem, Komin. Centrum dowodzenia może zaczynać, odbiór.
Chociaż Harvath nie brał udziału w akcji wraz z członkami grup uderzeniowych, wiedział, co przeżywają, i czuł, że tętno mu przyspieszyło.
– Celofan, tu centrum dowodzenia – wybrzmiał głos dowódcy, gdy ten wywoływał swojego odpowiednika w NSA. – Możecie rozpocząć operację.
– Centrum dowodzenia, zrozumiałem. Celofan może rozpocząć operację. Czekajcie w pogotowiu.
Wszyscy wpatrywali się w obraz z kamer bezpieczeństwa monitorujących teren przechowalni. Kilka sekund później na ekranie pojawił się komunikat błędu.
– Centrum dowodzenia, tu Celofan. Grizzly został unieszkodliwiony. Powtarzam, Grizzly został unieszkodliwiony. Bądźcie w pogotowiu.
– Przyjąłem, Celofan. Grizzly jest unieszkodliwiony. Centrum dowodzenia w pogotowiu.
Po kilku sekundach kamery przeszły ponownie w tryb online.
– Centrum dowodzenia, tu Celofan. Worek zawiązany. Powtarzam, worek zawiązany.
Obraz z kamer został przekierowany i na ekranie ukazały się zapętlone nagrania.
Kiedy agenci Centrum potwierdzili, że NSA prawidłowo podmieniła obraz, dowódca operacji zameldował:
– Zrozumiałem, Celofan. Centrum dowodzenia potwierdza, worek zawiązany. Powtarzam, centrum dowodzenia potwierdza: worek zawiązany. Odbiór.
– Powodzenia – odpowiedział głos z NSA. – Celofan bez odbioru.
Nadszedł czas na wysłanie grup uderzeniowych.
Po sprawdzeniu obrazu ze wszystkich kamer głos oznajmił:
– Grupy Ryglowe, tu centrum dowodzenia. Przygotować się do wejścia. Odbiór.
– Rygiel Cztery, przyjąłem.
– Rygiel Pięć, przyjąłem.
– Rygiel Sześć, przyjąłem.
– Grupy Ryglowe, tu centrum dowodzenia. Na mój sygnał: trzy, dwa, jeden. Naprzód!
Dowódcy grup odpowiedzieli chórem ponagleń, wyskakując wraz ze swoimi ludźmi z pojazdów i wbiegając na teren przechowalni.
Na ekranach działania trzech grup wyglądały niemal identycznie. W Dallas i Des Moines grupy uderzeniowe zajęły się kontenerami magazynowymi, które znajdowały się bezpośrednio za kontenerami docelowymi. W Las Vegas był tylko jeden rząd kontenerów, więc zajęli się tym, który sąsiadował z kontenerem docelowym.
W pierwszej kolejności zmierzyli czynniki radiologiczne, chemiczne i biologiczne. Ponieważ mierniki nie zarejestrowały niczego niepokojącego, przecięli kłódki przegubowymi szczypcami. Po otwarciu drzwi ponownie sprawdzili odczyty, po czym pozbyli się pudeł, sprzętów i innych przedmiotów, które blokowały dostęp do stalowej ściany, oddzielającej kontenery.
Jeden z agentów wszedł na drabinę i wywiercił pod sufitem mały otwór w przegrodzie, by móc wsunąć małą światłowodową kamerę do wnętrza sąsiedniego, docelowego kontenera.
Razem z innymi, którzy znajdowali się w sali Centrum, Harvath obserwował, jak na monitorach pojawia się obraz z kamer światłowodowych. W każdym z kontenerów znajdowało się tyle samo identycznie ułożonych pudeł.
Roe, która stała obok Harvatha, zapytała:
– Czyżby części bomby?
– Z pewnością nie karty z baseballistami.
Dowódcy grup złożyli kolejno raport, prosząc o pozwolenie na przejście do następnej fazy. Centrum dowodzenia wydało zgodę.
Kolejna faza polegała na oczyszczeniu stalowych ścian, by można było przysunąć do nich przenośne aparaty rentgenowskie. Kiedy urządzenia zostały tam umieszczone, zaczęły skanować zawartość kontenerów po drugiej stronie ściany. Promienie rentgenowskie były emitowane przez dwa teleskopowe ramiona, które unoszono i opuszczano, by uzyskać jak największy zakres zdjęć. A te okazały się niezwykle intrygujące.
Ujrzeli na nich dwa duże metalowe cylindry, które przypominały Harvathowi zbiorniki z helem, coś, co wyglądało jak szafka na kółkach, wyposażona w szuflady na narzędzia, kilka pudeł z ubraniami lub jakimś materiałem, który uprzednio złożono, pudło z bronią i amunicją oraz cały szereg różnych kartonów, których nie przeniknęły promienie rentgenowskie, co dało się wywnioskować po ich jednolicie ciemnej barwie na zdjęciu.
Stary uniósł brwi.
– Wyłożyli je ołowiem?
Harvath skinął głową.
– Tak. Niedobrze.
– Myślisz, że zawierają materiały promieniotwórcze?
– Tak. Przecież powiedziałem, że nie jest dobrze.
– Racja.
Patrzyli, jak poszczególne grupy wycofują się z sąsiednich kontenerów i podchodzą do tych, które stanowiły cel.
Ponieważ na zewnątrz nie zarejestrowano żadnych czynników radiologicznych, chemicznych ani biologicznych, agenci zaczęli drobiazgowo badać szczeliny między drzwiami a futrynami. Członkowie grupy Rygiel Pięć pierwsi zauważyli coś interesującego.
– Centrum dowodzenia, zgłasza się Rygiel Pięć. Odbiór.
– Czy to zapalnik naciągowy? – spytała Roe.
– Być może – odpowiedział Harvath. – Lub plomba zabezpieczająca.
– Słucham, Rygiel Pięć. Odbiór.
– Widzisz obraz z kamery na moim hełmie? Z prawej strony futryny, pół metra od ziemi? Odbiór.
– Zrozumiałem, Rygiel Pięć. Odbiór.
Mała, niezadrukowana naklejka. Gdyby jej nie szukali, nigdy by jej nie dostrzegli.
– Centrum dowodzenia, tu Rygiel Cztery. U nas też jest. Odbiór.
– Centrum dowodzenia, zgłasza się Rygiel Sześć. Mamy to samo. Odbiór.
– To plomby zabezpieczające – wyjaśnił Harvath. – Żeby wiedzieli, czy ktoś nie buszował w ich kontenerach.
Z pomocą odpowiedniej substancji członkowie grup ostrożnie usunęli plomby i zaznaczyli kredą miejsca, w których się znajdowały. Następnie przystąpili do powtórnej inspekcji, by sprawdzić, czy coś jeszcze wymaga szczególnej uwagi przed otwarciem kontenerów.
– Centrum dowodzenia, tu Rygiel Cztery. Odbiór.
– Słucham, Rygiel Cztery. Odbiór.
– Widzisz kłódkę filmowaną przez moją kamerę? Odbiór.
– Zrozumiałem, Rygiel Cztery. Wygląda mi to na pięciodyskową kłódkę szyfrową, nazwa marki to Squire. Odbiór.
– Zgłasza się Rygiel Pięć. Mamy taką samą. Odbiór.
– Tu Rygiel Sześć. My też. Odbiór.
– Centrum dowodzenia, tu Rygiel Cztery. Nigdy wcześniej takiej nie widziałem. Mamy jakieś informacje na temat tej konkretnej kłódki? Odbiór.
Zamierzali otworzyć kłódki, zamiast rozcinać je przegubowymi szczypcami. W ten sposób mogliby zostawić wszystko w nienaruszonym stanie.
– Rygiel Cztery, tu centrum dowodzenia. Dostaliśmy schemat. To zaawansowana technicznie kłódka Squire SS50C, wyprodukowana w Zjednoczonym Królestwie. Na stronie producenta można przeczytać, że jest najmocniejszą kłódką szyfrową dostępną na rynku. Co najmniej sto tysięcy kombinacji. Odbiór.
– Wygląda na bardzo wytrzymałą. Wiecie, jak się za nią zabrać?
Zanim centrum dowodzenia zdążyło odpowiedzieć, zgłosił się członek innej grupy:
– Rygiel Cztery, tu Rygiel Sześć. Odbiór.
– Mów, Rygiel Sześć. Odbiór.
– Krzywka blokuje wewnętrzny sworzeń, ale przez to, że pałąk jest długi, nie uda wam się wsunąć normalnej podkładki do otworu. Odbiór.
– Zrozumiałem, Rygiel Sześć. Wiecie, jak ją otworzyć? Odbiór.
– Użyj podkładki zaciskowej. Wsuń z obu stron, żeby objęła górną część krzywki. Następnie chwyć z góry dwoma parami małych szczypiec zaciskowych i pchnij ku dołowi. Powinieneś pokonać opór sprężyny krzywki i otworzyć kłódkę, nie niszcząc jej. Odbiór.
– Zrozumiałem. Pozostań na linii.
Trzy minuty później Rygiel Cztery zameldował:
– Bingo. Zdjęliśmy kłódkę.
Zespoły Rygiel Pięć i Rygiel Sześć złożyły identyczne meldunki. Nadszedł czas, by rozpocząć kolejną fazę. Ponieważ drzwi przeszły inspekcję, a kłódki zostały zdjęte, członkowie grup wycofali się, a w ich miejsce wprowadzono roboty.
Operatorzy robotów po krótkotrwałych zmaganiach zdołali unieść metalowe drzwi na tyle wysoko, by maszyny mogły wjechać do środka. Żadne z drzwi nie były zabezpieczone bombą pułapką.
Obraz z wnętrza kontenerów, który przekazywały maszyny, przypominał ten, który widzieli już wcześniej. Operatorzy robotów za ich pomocą ostrożnie unieśli pudła, tak by nie wstrząsnąć zawartością, wywieźli je jedno po drugim na zewnątrz i postawili na ziemi. Z rąk robotów mieli je teraz przejąć ludzie.
Pirotechnicy w wojskowych kombinezonach ochronnych wnikliwie zbadali pudła, sprawdzili odczyty, a następnie ostrożnie otworzyli pierwsze z nich. W środku każdego znajdowało się kolejne pudło, które było wypełnione czymś, co wyglądało jak nienapompowane balony pogodowe.
– Domyślam się, co jest w tych cylindrach – powiedział Harvath.
– Hel? – zapytał Carlton.
– Nie. Wodór.